poniedziałek, 23 września 2013
czwartek, 19 września 2013
poniedziałek, 16 września 2013
675 GITAR
Bartunio ma kolejną pasję (która to już będzie? trudno zliczyć!): Gitara! Bardzo chce nauczyć się grać - choć pewnie lepszym byłoby stwierdzenie, że Bartek chciałby umieć grać! Od razu! Wytrwałość, systematyczność, samodyscyplina - to pojęcia, które wg Bartka wymyślono by go gnębić, nękać, upokarzać... Tak czy inaczej, przy okazji wizyty w stolicy, odwiedziliśmy z moim przyszłym (niedoszłym?) rockman'em knajpę Hard Rock Cafe.
Miejsce i mnie się bardzo podobało - lubię takie klimaty! Oczywiście największe wrażenie robi ściana, w której umieszczono 675 gitar...
... no i "rekwizyty" znanych artystów - jest tego naprawdę sporo!
No i sklep z pamiątkami! Po kim Bartek ma te ciągotki do gadżetów?!?
Może będzie kiedyś okazja zawitać tam i trafić na jakiś koncert? Kto wie...
Etykiety:
Panasonic LX5,
Warto odwiedzić
niedziela, 8 września 2013
Diabły Tasmańskie kontra Bieszczadzkie Biesy...
Podobno ten weekend miał być początkiem końca ładnej pogody. Ile w tym prawdy - czas pokaże. Ale uznałem, że niedziela to dobry czas by dotrzymać słowa danego moim Diabłom Tasmańskim i zabrać ich w Bieszczady. Ponieważ dla młodszych było to pierwszy raz, wybór padł na najłatwiejszą trasę: Połonina Wetlińska. Chłopcy byli dzielni, weszli i zeszli bez słowa narzekania czy marudzenia... choć zmasowana akcja chłopców pt "sto pytań do" wydawała się nie mieć końca! Na szczęście dzielnie pomagała mi Gercia... a ponieważ chłopaki Ją uwielbiają to Jej obecność miała kojący wpływ na nich i zbawienny na mnie...
"Brygada kryzys" maszerowała w następującym składzie:
Pawcio "Muszę być pierwszy" Miechoński,Michaś "Czekajcie na mnie" Miechoński,
Bartunio "Czy dobrze wyglądam?" Miechoński,
Gercia - dla Niej to też był "ten pierwszy raz"...
i ja - Kierownik Wycieczki, Oaza Spokoju, Anioł Cierpliwości...
Etykiety:
Bieszczady,
Panasonic LX5
środa, 28 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
Twierdza Przemyśl: Fort I "Salis-Soglio"
No i kolejna "wycieczka" po okolicach mojego ukochanego Przemyśla.... i kolejny post dotyczący perełki jaką jest Twierdza Przemyśl. Tym razem fort zlokalizowany w miejscowości Siedliska. Obiekt leży praktycznie przy samej granicy polsko-ukraińskiej i należy do tzw "Grupy Siedliskiej" (pozostałe forty linii wspierającej znajdują się na terenie Ukrainy). Klasyfikowany jest jako "nietypowy fort artyleryjski" (pierwotnie planowany był jako pancerny) a swoją nazwę nosi na cześć szwajcarskiego inżyniera Daniela Salis-Soglio, który był Dyrektorem Budowy Umocnień w latach 1871-1875. Jest to jeden z lepiej zachowanych fortów Twierdzy i z pewnością jest wart zwiedzenia.
Wjazdu do fortu strzegła ceglana brama - niespotykana na innych obiektach Twierdzy Przemyśl (stan obecny)....
... i stan z roku 1915 (źródło: Wikipedia).
Dziedziniec centralny, prawy i kazamaty zachowały się w całkiem niezłym stanie...
... natomiast lewy dziedziniec to zwałowisko betonowego gruzu:
Ze wszystkich dziedzińców prowadziły schody na górny wał, gdzie zlokalizowane były stanowiska artyleryjskie a pociski były transportowane z magazynów przy pomocy 6 wind. Natomiast do transportu dział na wały służyła specjalna winda działowa - w jej szybie zachowały się resztki stalowych elementów mocowań mechanizmów.
I na koniec ciekawostka: przy bramie natknąłem się na dowody, że Twierdza Przemyśl jest chętnie zwiedzana, nie tylko przez obywateli naszego kraju.
Szkoda, że obiekt tak atrakcyjny z historycznego i turystycznego punktu widzenia (Twierdza Przemyśl jest trzecią co do wielkości - po Antwerpii i Verdun - twierdzą świata) nie stanowi żadnej wartości dla władz (czy to lokalnych czy tych na samej górze). Szkoda, że nikt nie potrafi zdobyć środków na rekonstrukcję tych fortów i przygotowanie ich do zwiedzania... Turyści (i to w nie małych ilościach) zwiedzają forty - choć często jest to nawet niebezpieczne. Niestety, nie zostawiają tu ani złotówki - bo nie ma za co płacić... Czy tylko my nie potrafimy robić biznesu na takich atrakcjach?
Etykiety:
Panasonic LX5,
Twierdza Przemyśl
sobota, 27 lipca 2013
Nocne wędkowanie
Wschód słońca w Krzemiennej
Dopiero drugi raz miałem okazję wziąć udział w nocnym wędkowaniu ale "ten pierwszy raz" nie był w pełnym wymiarze - zakończyłem wtedy zabawę ok 2 w nocy. Tym razem było już jak należy: wyjazd w piątek popołudniu, powrót w sobotnie przedpołudnie. Dobre towarzystwo, grill, karkóweczka, piękne okoliczności przyrody... Teraz trzeba dojść do siebie - co nie jest łatwe gdy trzeba samemu pilnować zorganizowaną grupę diabłów tasmańskich.... No i ten ból gardła! To efekt długotrwałego wypalania go ognistą "harcianką", której płomienny charakter pozwalał przetrwać chłód nocy letniej...
Wyniki połowów nie były imponujące ale hej - przecież nie po to tam pojechaliśmy....
Etykiety:
Na rybach,
Panasonic LX5
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























