środa, 23 listopada 2016

Spacerowo



Krótki spacer po rzeszowskich bulwarach.



poniedziałek, 28 marca 2016

Kwadraciki


To miejsce od dłuższego czasu - z jakiś niepojętych powodów - zmusza mnie by się tam zatrzymać i zrobić zdjęcie.

Zawsze marzył mi się modułowy aparat średnioformatowy - z wymiennymi kasetami i obiektywami (pisałem o tym TUTAJ). Oczywiście w moim ulubionym, kwadratowym formacie. No i marzenia się spełniają! Niedługi czas temu wszedłem w posiadanie - drogą kupna - właśnie takiego oto cudeńka: Zenza Bronica SQ-A. Mniejszy i lżejszy od opisywanej przeze mnie ostatnio Mamiyi ale solidnie zbudowany i dość wygodny (jak na średnioformatowe standardy) w obsłudze.
No więc wrzucam tu kilka pierwszych klatek naświetlonych tymże sprzętem. Na początek zawsze cierpliwa i wyrozumiała Karolina:





A na koniec wiecznie zbuntowany nastolatek:


piątek, 18 marca 2016

Portretowo

 

Dzięki uprzejmości kolegi, w moje łapki na kilka dni trafiła Mamiya 67. Kultowy to sprzęt i praca z nim to spora frajda. A że w ostatnią niedzielę trafiło się okienko pogodowe i zaprzyjaźniona Pani Modelka (tauzends fenkjus, Karalajna!) miała chwilę czasu więc udało się przetestować ten zacny aparat.



No i dzięki temu, że Pani Modelka też fotografuje to i Pan Fotograf znalazł się na zdjęciu ;-)


O samym sprzęcie chyba nie ma się co rozpisywać - w sieci można znaleźć o nim wszelkie informacje. A moje odczucia? Wielki, ciężki ale dający mnóstwo frajdy podczas fotografowania. Pod jednym warunkiem: że się nie spieszymy!!! To nie jest aparacik do robienia szybkich, słitaśnych foteczek! Trzeba kontemplować fotografię... A komu się to uda, ten odczuje, że 10 klatek formatu 6x7, którymi się dysponuje na filmie to baaardzo dużo ;-)
I jeszcze jedno: jak się nie ma wprawy to warto do sesji zaprosić cierpliwego modela/modelkę. A Karolina jest cierpliwa i wyrozumiała za co jeszcze raz Jej ślicznie dziękuję!!

wtorek, 2 lutego 2016

W drodze...




czwartek, 10 grudnia 2015

I jeszcze raz Przemyśl...




niedziela, 18 października 2015

Nostalgiczny Przemyśl



Sobotnie popołudnie było wyjątkowo ponure. Mgliście, wilgotno a koniec-końców deszczowo. Ale nawet w takich "okolicznościach przyrody" uwielbiam spacer ulicami Przemyśla. A dodatkowym bonusem był fakt, że odbywał się on w wyjątkowym towarzystwie Pani Siostry. Nawet nierozgarnięte panie w Kawiarni Libera (skądinąd bardzo urocze miejsce!!!) nie zepsuły nam tej wycieczki.