Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilford PAN 400. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilford PAN 400. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 czerwca 2014
niedziela, 14 marca 2010
Pasja
Nasze koty miało sporo streu związanego z przybyciem Pasji. Z czasem zwierzaki coraz bardziej się tolerują.Jakiś czas temu w naszym domu pojawił się nowy lokator. A właściwie pojawiła. Pasja to goldenka o niezwykle pogodnym usposobieniu (jak przystało na typowego Golden Retrievera) i niewyczerpanych pokładach energii. Jak łatwo się domyślić przybyło mi kilka obowiązków. Jednym z nich są spacery z pieskiem. Akurat ten obowiązek nie jest najgorszy - zmusza mnie do ruchu, którego zdecydowanie mam za mało. A gdy pogoda sprzyja (czytaj: jest wystarczająco jasno) staram się mieć ze sobą aparat. Ponieważ moje chciejstwo do fotografii analogowej jeszcze trwa - zazwyczaj mam ze sobą Lejkę.
Pewnie na takim spacerze nie łatwo o zdjęcia nadające się do nagrody World Press Photo ale ... może za którymś razem ... kto wie ...
Etykiety:
EPSON V200,
Ilford PAN 400,
Leica M3,
Microphen,
Summicron,
Tyczyn
piątek, 5 marca 2010
Trening czyni mistrza
To miało być świetne zdjęcie. A jest takie sobie. Kiedy niezbyt często przystawiasz wizjer do oka przestajesz "widzieć" kadry.Tytuł posta to wyświechtany frazes. To pewne. Ale wyświechtany wcale nie znaczy nieaktualny. Kiedy dużo fotografujesz, kiedy jesteś "w rytmie" to potrafisz ocenić czy kadr będzie udany czy nie jeszcze zanim wyzwolisz migawkę. Ale kiedy odstawisz aparat na dłużej, kiedy przestajesz "robić zdjęcia" oczami (czyli nawet wtedy gdy nie masz w ręku aparatu) to udane zdjęcie jest bardziej dziełem przypadku niż przemyślanego działania.
Powyższe zdjęcie miało być świetne. Nietypowo pomalowany "maluch" na niemieckich blachach, stojący gdzieś na odludziu, w tle wiatraki - to wszystko składało się na dobre ujęcie. Kiedy patrzyłem przez wizjer to też byłem przekonany, że to będzie TO. Ale nie jest. Bo od dłuższego czasu nie jestem w rytmie. Mam nadzieję, że nie braknie zapału, chęci bądź czasu by to zmienić...
Powyższe zdjęcie miało być świetne. Nietypowo pomalowany "maluch" na niemieckich blachach, stojący gdzieś na odludziu, w tle wiatraki - to wszystko składało się na dobre ujęcie. Kiedy patrzyłem przez wizjer to też byłem przekonany, że to będzie TO. Ale nie jest. Bo od dłuższego czasu nie jestem w rytmie. Mam nadzieję, że nie braknie zapału, chęci bądź czasu by to zmienić...
Etykiety:
EPSON V200,
Ilford PAN 400,
Leica M3,
Microphen,
Summicron
sobota, 27 lutego 2010
Wody nie dają mi spokoju
Takim zdaniem kończy się jeden z moich ulubionych filmów: "Rzeka życia" (pisałem o nim w tym wątku). Ponieważ ostatnimi czasy sentencja ta - nie wiedzieć czemu - często chodzi mi po głowie, postanowiłem pokazać śjakieś zdjęcia z wodą w roli głównej. A że akurat byłem ostatnio w Sieniawie koło Rymanowa gdzie znajduje się zapora ...
Etykiety:
EPSON V200,
Ilford PAN 400,
Leica M3,
Microphen,
Summicron
niedziela, 21 lutego 2010
Biednemu zawsze wiatr w oczy
Biednemu? Głupiemu? Czy może pechowemu? Trudno wywnioskować. Może wszysto po trosze. Ale po kolei. Wczoraj - jak pisałem w poprzednim poście - miałem silne postanowienie (poparte natchnieniem) wejść do ciemni i wywołać dwa filmy naświetlone w połowie minionego roku. Jak postanowiłem tak zrobiłem! Wydawało mi się, że na wywołanie czekają dwa Ilfordy PAN 400, w szufladzie spoczywał nie nadpoczęty Microphen - wszystko zdawało się być pod kontrolą. Jednak - ponieważ okazało się, że mam dwa różne filmy (Ilford PAN i Kodak Tri-X) - zostawiłem Microphen w spokoju i sięgnąłem po D-76 by zastosować wywołanie wyrównawcze (opisane w tym poście). Świeży to on na pewno nie był - nie ma się co oszukiwać! Ale był sprawdzony bo całkiem niedawno (październik był niedawno, prawda?) używałem go i działał bez zarzutu.
Tak czy siak - sprawdziłem D-76 wizualnie i "na węch". Wywoływacz był przezroczysty (a starzejąc się robi się brązowy) i pachniał jak należy. Przystąpiłem więc do roboty. 55 minut wywoływania minęło jak z bicza strzelił, płukanko i utrwalanie. Pierwszy raz serducho zapikało szybciej kiedy wylewałem utrwalacz - miał kolor buraczkowy. Ale uznałem, że może to być wina jednego z filmów - PAN 400 zawsze zabarwiał chemię, choć nigdy w takim stopniu.
Jednak po zakończeniu płukania i otwarciu koreksu chciało mi się płakać. Obydwa filmy były czyściutkie! Ani śladu naświetlania. Nic! Nawet naświetlonych przez producenta numerów klatek na perforacji.
No i teraz jest kilka teorii:
- filmy były nienaświetlone - ta teoria upada szybciej niż powstaje bo po wywołaniu byłyby informacje na perforacji,
- z powodu zbyt wysokiej temperatury którejś z kąpieli emulsja filmu spłynęła - to mogłoby tłumaczyć kolor utrwalacza ale akurat temperatury pilnowałem dość solidnie, a mój termometr Patersona jest naprawdę dokładny,
- stary wywoływacz nie zadziałał - chyba najbardziej prawdopodobna teoria, niestety,
- inny powód, który nie przychodzi mi do głowy albo "kumulacja" różnych - wymienionych wcześniej i nie - przyczyn.
Co by nie było - żal utraconych zdjęć. Może dobrze, że nawet nie pamiętam co na nich było bo jeszcze bardziej byłoby mi szkoda. Ale oto nauczka na przyszłość: trzeba minimalizować szanse na to, że coś pójdzie nie tak. Miejsce starej chemii jest w kanale .... eeeyyy to znaczy w firmie utylizującej odpady.
Jeszcze jedno mnie smuci. Miałem naprawdę dobre chęci by pobawić się w fotografię analogową, długo szukałem zachęty do tego. Kilka (a nawet jedno) dobre ujęcie na którymś z tych dwóch filmów tylko by mnie bardziej nakręciło. A tak? Eeehhhh ...... wiatr w oczy ...
Jednak po zakończeniu płukania i otwarciu koreksu chciało mi się płakać. Obydwa filmy były czyściutkie! Ani śladu naświetlania. Nic! Nawet naświetlonych przez producenta numerów klatek na perforacji.
No i teraz jest kilka teorii:
- filmy były nienaświetlone - ta teoria upada szybciej niż powstaje bo po wywołaniu byłyby informacje na perforacji,
- z powodu zbyt wysokiej temperatury którejś z kąpieli emulsja filmu spłynęła - to mogłoby tłumaczyć kolor utrwalacza ale akurat temperatury pilnowałem dość solidnie, a mój termometr Patersona jest naprawdę dokładny,
- stary wywoływacz nie zadziałał - chyba najbardziej prawdopodobna teoria, niestety,
- inny powód, który nie przychodzi mi do głowy albo "kumulacja" różnych - wymienionych wcześniej i nie - przyczyn.
Co by nie było - żal utraconych zdjęć. Może dobrze, że nawet nie pamiętam co na nich było bo jeszcze bardziej byłoby mi szkoda. Ale oto nauczka na przyszłość: trzeba minimalizować szanse na to, że coś pójdzie nie tak. Miejsce starej chemii jest w kanale .... eeeyyy to znaczy w firmie utylizującej odpady.
Jeszcze jedno mnie smuci. Miałem naprawdę dobre chęci by pobawić się w fotografię analogową, długo szukałem zachęty do tego. Kilka (a nawet jedno) dobre ujęcie na którymś z tych dwóch filmów tylko by mnie bardziej nakręciło. A tak? Eeehhhh ...... wiatr w oczy ...
wtorek, 23 grudnia 2008
Ściemniania ciąg dalszy...
No i chciejstwa wystarczyło na jeszcze jedną sesję w ciemni. Natomiast zabrakło go do napisania czegoś na blogu przez ostatni tydzień. No ale w poprzedni łikend znów udało się wejść do ciemni, wywołać dwa filmy i zrobić kilka odbitek. I to odbitek na barycie. Wyniki pracy z nowym, bardziej szlachetnym materiałem nie są imponujące dlatego poniższe zdjęcia to skany z negatywu. Ale muszę przyznać, że sprawiło mi to mnóstwo frajdy.

Kazimierz Dolny, Leica CL, Summicron 40/2, Ilford PAN 400

Kazimierz Dolny, Leica CL, Summicron 40/2, Ilford PAN 400
Etykiety:
EPSON V200,
Ilford PAN 400,
Leica,
Summicron
środa, 10 grudnia 2008
Ciemnia
Nareszcie! Naszło mnie chciejstwo na robienie odbitek. Długo na to czekałem. Owo chciejstwo mnie jakoś omijało. Nawiedzało moich kolegów a do mnie mu się specjalnie nie spieszyło. No ale nie będę się obrażał bo jeszcze sobie pójdzie i co będzie? Zwłaszcza, że w drodze do mnie jest kilka paczek papierów. Lepiej z takim chciejstwem nie zaczynać. Przyszło i jest. I trwa. Więc jest dobrze. Ostatni "łikend" spędziłem w ciemni - najpierw wyowłałem filmy, które czekały na to od późnej wiosny. A następnie zrobiłem kilka odbitek. Poniższe zdjęcia zostały zrobione w Kazimierzu Dolnym (skany z odbitek).

Kazimierz Dolny, Leica CL, Summicron 40/2, Ilford PAN 400

Kazimierz Dolny, Leica CL, Summicron 40/2, Ilford PAN 400
Jeśli chciejstwo mnie nie opuści to następne filmy doczekają się wywołania i przeniesienia na papier. I to na prawdziwy, papierowy papier. W sensie że barytowy. Jest to dla mnie chwila niezwykła gdyż do tej pory bawiłem się tylko papierami plastikowymi. Zobaczymy jak mi pójdzie z nowym materiałem.
Etykiety:
Ilford PAN 400,
Leica,
Summicron
niedziela, 16 listopada 2008
EPSON V200
Ponieważ nasz stary skaner padł a mamy sporo starych zdjęć do poskanowania zaszła potrzeba zakupu nowego sprzętu. Chcieliśmy aby nowy skaner był nieduży, świetnej jakości no i niedrogi.
Ponieważ taki nie istnieje skupiliśmy się na tym aby był niedrogi. Po przeczytaniu różnych opini zamieszczonych w sieci zdecydowaliśmy się na EPSON PERFECTION V200 PHOTO. Jest niezbyt duży (określenie mały to byłaby przesada), stosunkowo tani no i ma przystawkę do skanowania negatywów oraz "zaramkowowanych" slajdów. Oczywiście postanowiliśmy od razu sprawdzić co nasza nowa zabawka potrafi. Na pierwszy ogień poszło zdjęcie mojego Taty (na którym jest ze swoja siostrą).

Lwów 1936
Oczywiście nie mogłem sobie odmówić przetestowania również przystawki do negatywów:

Przemyśl 2008, Leica M3, Summicron 50/2, Ilford PAN 400
Etykiety:
EPSON V200,
Ilford PAN 400,
Leica M3,
Microphen,
Przemyśl,
Summicron
sobota, 8 marca 2008
Nadrabiania c.d.
No to jeszcze dwa zdjęcia z ostatnich eksperymentów. A właściwie nie tyle eksperymentów co poszukiwań zestawu film/wywoływacz, który to zestaw dał by mi rezultaty jakich oczekuję. Prezentowane poniżej zdjęcia zostały wykonane na negatywie Ilford PAN400 naświetlanym na ISO800 i wywołane w Microphenie.
Etykiety:
Color-Skopar,
Ilford PAN 400,
Leica M3,
Microphen,
Summicron
Subskrybuj:
Posty (Atom)







