Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śladami Ikon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śladami Ikon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 września 2014

Szlakiem Ikon: jeszcze trochę o skansenie...


"Czy ikony się pisze?" - zapytałem Pana Jerzego Wojtowicza
"Nie wiem czy się pisze ale na pewno się je czyta" - odparł z uśmiechem i w bardzo sympatyczny sposób opowiedział o rodzajach ikon i procesie ich powstawania...


Zapytałem czy mogę zrobić zdjęcie - kiedy zobaczył stary, analogowy aparat to z nutką nostalgii powspominał swoją przygodę z fotografią... Stwierdził też, że niezbyt często ktoś zatrzymuje się u Niego by pogadać. Zazwyczaj ludzie wpadają "jak po ogień", napstrykają kilkadziesiąt zdjęć i gonią dalej...
Gorąco polecam wizytę u Pana Jerzego podczas zwiedzania skansenu!

środa, 19 czerwca 2013

Śladami Ikon: Posada Rybotycka




Murowana cerkiew z przełomu XIV i XV wieku. Urokliwa ale - ze względu na swoje położenie - trudna do sfotografowania... Natomiast gdy szukałem sobie informacji o tym obiekcie zaintrygował mnie fakt dokonanej cyfryzacji polichromii. Nie wiem czy to zjawisko powszechne w tego typu zabytkach czy nie - ja spotkałem się z tym po raz pierwszy. Zdjęcia wykonano przy użyciu kamery wielkoformatowej Sinar X z podpiętą przystawką cyfrową firmy Leaf. Więcej o tym "zabiegu" a także o samej cerkwi znajdziecie TUTAJ.



sobota, 2 lipca 2011

Śladami Ikon, cz. 2

Dwie kolejne cerkiewki z długołikendowego wypadu w Bieszczady.
Na pierwszy rzut Komańcza ...






..... a na koniec Turzańsk.



poniedziałek, 27 czerwca 2011

Śladami Ikon, cz. 1

Na szlaku ikon ...

Długi weekend skończył się wyjątkowo szybko. W zasadzie - z perspektywy czasu - można się zastanawiać czemu nazywa się go "długim". No bo w końcu co, kurcze blade ... tak śjakoś podczas długich weekendów czas szybko mija ... a w czasie "dni roboczych" to się mu nigdzie nie spieszy. I gdzie tu sprawiedliwość?
Tak - czy siak, w czwartek "wyskoczyliśmy" z Panią Siostrą w Bieszczady fotografować cerkwie. Udało nam się dotrzeć do czterech, w miejscowościach: Szczawne, Rzepedź, Komańcza i Turzańsk. Dzisiaj zdjęcia z dwóch pierwszych.
Na pierwszy rzut: Szczawne. Stara prawda mówi, że w każdej dziedzinie trzeba mieć (oprócz umiejętności) sporą dozę szczęścia. Do nas owo szczęscie uśmiechnęło się już przy pierwszej cerkiewce: otóż trafiliśmy na czas, w którym cerkiew była sprzątana = była otwarta. Dzięki temu mogliśmy fotografować ją nie tylko z zewnątrz ale także od środka.












W Rzepedzi warunki do fotgrafowania były naprawdę trudne. Niebo zaciągnęło się jasno szarą "mazią", która strasznie kontrastowała z drewnem ścian i zielenią otaczającą cerkiew. Nawet filtr połówkowy na niewiele się zdał ...






poniedziałek, 18 października 2010

Śladami Ikon - Ulucz (kolejne starcie)

Niewiele jest tak "magicznych" obiektów jak cerkiew w Uluczu.

O samej cerkwii nie będę się rozpisywał - napisałem o niej kilka słów w tym poście. Poza tym, jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej: Google Twoim przyjacielem.


Wspomnę jedynie, iż - inaczej niż za pierwszym razem - teraz wiedziałem, że równie ważny jak aparat, jest w tym miejscu statyw. Uzbrojony więc w najważniejsze akcesoria oraz pomysł na wykorzystanie nowoczesnych technologii obróbki zdjęć, wyruszyłem w towarzystwie siostrzyczki na podbój Ulucza.

sobota, 2 października 2010

Skansen w Sanoku


No i w końcu udało mi się dotrzeć do skansenu w Sanoku. Tyle razy byłem w tym mieście ale nigdy nie było okazji by wstąpić do tak zachwalanego obiektu. Wczoraj jednak, w przerwie między sprawami służbowymi a prywatnymi, znalazłem czas by zwiedzić skansen. Na dodatek - dzięki uprzejmości Piotrka (wielkie "JOŁ" Piotruś dla Ciebie :-) - miałem pierwszy raz okazję pofotografować hybrydą (czy, jak niektórzy mówią, "bezlusterkowcem") Sony NEX 5. No i moje wnioski są następujące:
- jest lekki i niezbyt dużych rozmiarów,
- obsługa jest całkiem przyjemna a będzie jeszcze przyjemniejsza kiedy Sony zaktualizuje oprogramowanie (a podobno zrobi to niebawem) i wyciągnie niektóre przydatne funkcje "na wierzch" (np. zmianę czułości, balansu bieli, itp),
- wystarczająco szybko (w dalszej części opiszę co rozumiem pod tym pojęciem) reaguje na działania fotografującego.


Szczerze mówiąc to - jeśli hybrydy będą rozwijać się nadal w takim tempie - to nie wróżę przyszłości tanim, amatorskim lustrzankom. A właściwie to nie widzę sensu by je kupować. Do tej pory obecność tanich lustrzanek była uzasadniona: miały większą matrycę niż najbardziej nawet zaawansowane kompakty (a co za tym idzie dawały możliwości niedostępne dla użytkowników kompaktów), miały wymienne obiektywy, były szybsze w działaniu (a dokładniej rzecz biorąc szybciej reagowały na to co chciał zrobić fotografujący).


Teraz to się zmieniło: Sony NEX 5 ma matrycę APS-C - czyli dokładnie takiej samej wielkości jak wszystkie lustrzanki (oczywiście nie licząc tych pełnoklatkowych - ale to na razie jest sprzęt z innej bajki). NEX 5 ma wymienne obiektywy - co prawda nie ma jeszcze zbyt wielu dostępnych do niego obiektywów ze stajni SONY ale to się wkrótce zmieni (nie mówiąc już o tym, że do NEXa można przez przejściówki podpiąć szkła innych producentów). No i na końcu: NEX 5 jest wystarczająco szybki jak na aparat do codziennych zdjęć, na spacerze, w górach, itp. Nie jest to aparat reporterski - to jasne. Ale szczerze mówiąc to lustrzanki dostępne za cenę "Soniaka" też nie są.
I co ważne: wszystkie te "lustrzankowe" parametry zamknięte zostały w obudowie znacznie mniejszej i lżejszej od lustrzanek! Dla tych, co podobnie jak ja, mają na bakier z kręgosłupem to spora zaleta!



A teraz jeśli chodzi o to, co najważniejsze: zdjęcia. Mnie się podobają. Te, które oglądacie to "surowe" JPG-i prosto z aparatu (jedynie zmniejszone i - jak to po zmniejszeniu - lekko wyostrzone). Aparat ustawiłem w tryb manualny, ręcznie ustawiałem też czułość, balans bieli. Dobierając ekspozycję kierowałem się głównie histogramem, który można sobie wyświetlić na ekranie a który cały czas działa "dynamicznie" (bardzo przydatna rzecz).



Inna fajna funkcja to fotografowanie w trybie HDR. Wczorajsza aura była wyjątkowo niesprzyjająca do fotgrafowania obiektów zbudowanych głównie z ciemnego drewna lub czarnej stali. Jednak z włączoną funkcją HDR aparat radził sobie nieźle z tymi warunkami. Co prawda zdjęcia lekko traciły na kontraście (co zrozumiałe) ale w tym przypadku niewielka korekta podczas obróbki wystarczała w zupełności. I tu muszę lojalnie wszystkich ostrzec: funkcja HDR w hybrydzie Sony UZALEŻNIA. Jak raz zobaczysz, że działa dobrze to będziesz jej używać namiętnie.
Poniżej zdjęcia zrobione właśnie z użyciem trybu HDR.




No i oczywiście nie może zabraknąć kilku słów o samym skansenie. Obiekt jest z pewnością urokliwy - choć w chwili obecnej przypomina spory plac budowy. No ale ta budowa ma na celu zwiększenie atrakcyjności i wartości skansenu więc należy się z tego cieszyć. Właściwie moje zwiedzanie było dość pobieżne i chyba nawet bardziej nastawione na fotografowanie niż zgłębianie wiedzy o dawnych mieszkańcach naszych terenów. Ale i tak zajęło mi to dobre 1,5 godz. Największe wrażenie zrobiła na mnie część skansenu poświęcona przemysłowi naftowemu. No i oczywiście cerkiewki! Ale to chyba nie jest zaskoczeniem dla kogoś kto od czasu do czasu zagląda na tego bloga...

wtorek, 17 listopada 2009

Śladami Ikon - Wrocanka


Czy już pisałem kiedyś, że podkarpacie jest świetnym miejscem dla amatora fotografii? Tylko sto razy? Ok! Więc podkarpacie JEST świetnym miejscem dla tych, którzy lubia fotografować krajobrazy oraz architekturę. Szczególnie wielbiciele zabytkowych obiektów sakralnych będą zachwyceni! Szlak architektury drewnianej to dziesiątki obiektów a każdy z nich godny jest uwiecznienia.
Dzisiaj obowiązki służbowe zawiodły mnie do miejscowości Wrocanka. Znajduje się tutaj kamienno-drewniany kościółek, zbudowany w 1770 roku.




Natomiast na obrzeżach Wrocanki znajduje się mała kapliczka a przy niej studzienka - Źródło Św. Rozalii.



środa, 30 września 2009

Śladami Ikon - Ulucz


Cerkiew w Uluczu to jeden z najcenniejszych zabytków architektury drewnianej naszego regionu. Jej budowę datuje się na rok 1659. Wzniesiono ją przy użyciu siekier i toporów - bez użycia pił.



Wspinając się do cerkwii leśną scieżką mijamy małą, murowaną kapliczkę. Podobno wybudowano ją jako dziękczynienie za zniesienie pańszczyzny.