Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikon FE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikon FE. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2015

Workers


Kilka zdjęć z weekendowych wyjazdów nad rzekę, gdzie to moje (i nie tylko moje) Diabły Tasmańskie spędzały czas baaardzo pracowicie...






Na szczęście nie pracowali tak ciężko jak bohaterowie albumu Sebastiao Salgado (kto nie zna albumu Workers ten niech szybko zmieni ten stan rzeczy!!! Lub przynajmniej zaglądnie TUTAJ ). Znalazło się też trochę czasu na przyjemności i odpoczynek...






poniedziałek, 4 października 2010

Na łatwiznę

Luzaki

Odwieczny mój dylemat: co tu zrobić, żeby się nie narobić a było zrobione? Jak się ten dylemat ma do fotografii? Ano dość prosto: podobają mi się zdjęcia czarno-białe. Ale takie, które można otrzymać z negatywu czarno-białego. Niestety, w moim odczuciu, technologia cyfrowa jeszcze nie jest w stanie zaoferować takich zdjęć. Czegoś im brakuje. Czego? Sam nie wiem. Może tej magii zaklętej w czarno-białym negatywie, uwalnianej przy pomocy tajemniczych mikstur takich jak wywoływacz, utrwalacz? Po prostu pliki produkowane przez aparaty cyfrowe tego nie mają. I już! Nawet Mike Johnston napisał na swoim blogu, że dzisiaj fotografujący nie stoi przed dylematem "cyfra czy analog" lecz "kolor czy czerń i biel". Bo jeśli kolor to technologia cyfrowa, jeśli zdjęcia czarno-białe to stary, poczciwy analog. I ja się z tym zgadzam.

Golden Retriever - LUDZKA RASA.

I tutaj dochodzimy do dylematu, o którym wspomniałem na początku. Przy wywoływaniu negatywów trzeba się trochę napracować. O robieniu odbitek już nie wspomnę - bo TO jest dopiero robota! Więc jak tu się nie narobić? Oto mój sposób: postanowiłem wypróbować negatyw Kodak BW400CN. Jest to negatyw czarno-biały a jego podstawową zaletą jest to, że nie trzeba go samemu wywoływać lecz można zanieść go do laboratorium i tam zostanie wywołany w procesie C-41 (czyli tak samo jak film kolorowy). Później wystarczy negatyw zeskanować (a skanuje się go łatwo i przyjemnie) i już mamy zdjęcie w komputerze. Proste? Proste! Ale jak zwykle jest jakiś haczyk. Ten film prawie nie ma ziarna! A ja lubię ziarno! Kontrasty są fajne, rozpiętość tonalna też. Ale nie ma ziarna.

Kodak BW400CN w akcji - wszystko super, tylko gdzie jest ziarno.

Wszystkie zamieszczone dzisiaj zdjęcia są zrobione na tym właśnie negatywie. Każdy może sam ocenić czy mu się podoba czy nie.

niedziela, 5 września 2010

Analogowo

Miało być takie fajne, trochę industrialne zdjęcie - ale samolot nie chciał współpracować. A gdyby leciał niżej lub chociaż skręcił to byłby dużo lepiej widoczny...

W końcu się zmobilizowałem i wywołałem dwa negatywy, które czekały na to już .... długo. Wystarczy wspomnieć, że na jednym z nich jest widoczna choinka z rzeszowskiego rynku. Tak jakoś wyszło, że nie miałem natchnienia by zrobić to wcześniej. Ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale. Zdjęcia nie są jakieś rewelacyjne - trochę szwędaczki po ulicach Rzeszowa, trochę fotek zrobionych koło domu.

Gołębie też niechętnie współpracują - mogły się jakoś bardziej wyeksponować. A może to wina fotografa? Nieeee...

Z informacji nieco bardziej technicznych: obydwa negatywy to Kodak Tri-X, wywołany w Microphenie. Jeden z nich został zrobiony aparatem Leica M3, drugi Nikonem FE.







wtorek, 24 sierpnia 2010

Fuji REALA znowu w akcji

Lubię takie geometryczne zdjęcia - w tym przypadku rządzą prostąkąty .

Dwa posty niżej pisałem o tym, że Fuji REALA to fajny negatyw i warto zrobić sobie jego zapas. Listonosz kilka dni temu dostarczył paczuszkę z 10 pudełkami świeżutkich filmów, załadowałem więc swojego Nikona FE jednym z nich, wziąłem ze sobą obiektywy 50 i 28 mm i ruszyłem na spacer. Tym razem po ulicach Rzeszowa.

Taka zabawa - raz gołębie siedzą na ziemi a dziewczynka fruwa ...

... a raz dziewczynka na ziemi a gołębie fruwają.

Szumna nazwa - skromne obejście.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Bezsenność w Tyczynie

Stare kamienice i podwórka Przemyśla. Negatyw Fuji REALA jest stworzony do takich klimatów...

Ten post to będzie niezły miszung. Zacznijmy od tytułu. Dla tych którzy mnie nie znają spieszę z wyjaśnieniem: nie, nie jestem podobny do Toma Henksa a Tyczyn tylko w niewielkim stopniu przypomina Seatlle. Za to dzisiaj nie mogę zasnąć zupełnie jak Al Pacino w filmie "Bezsenność" (kto nie oglądał ten natychmiast biegnie do wypożyczalni bo to naprawdę dobry film). I dlatego taki tytuł posta. I choć wszystkie zdjęcia poświęcone są mojemu ukochanemu Przemyślowi a głównym bohaterem tego posta jest negatyw kolorowy Fuji REALA to najwięcej miejsca poświęcę skanerowi i jego oprogramowaniu. Straszny bajzel tematyczny, ktoś powie. Otóż nie! To nie bałagan - to artystyczny nieład! W końcu to blog fotograficzny, tak czy nie?

Trzepak - łezka się kręci w oku na wspomnienie tych wszystkich zabaw. Czy dzisiejsze dzieciaki bawią się jeszcze na trzepakach?

No to teraz o skanerze. Jak już pisałem w tym poście do skanowania negatywów używam sknaera EPSON V200, do którego dołączony jest program Epson Scan. I o ile do skanowania negatywów czarno-białych program ten sprawdzał się nieźle to kiedy przyszło do skanowania, wspomnianej wcześniej, kolorowej Reali to pojawił się problem. Nie potrafiłem sobie poradzić z "odjechanymi" kolorami, balansem bieli i temu podobnymi rzeczami. Zeskanowane zdjęcia wyglądały fatalnie. I mimo tego, że klika klatek uważałem za dobre - negatyw trafił do szuflady. Ale dzisiaj (a właściwie to już wczoraj) przypadkowo, buszując w necie, natknąłem się na bardzo dobry przepis na skanowanie tego filmu programem VueScan. Każdego kto jest ciekawy przepisu odsyłam TUTAJ.


Nie wdając się w zbędne szczegóły chodzi o to, jak skalibrować to całe ustrojstwo pod konkretny negatyw. Pięć minut zabawy i .... et voila! Wszystkie pokazane tu zdjęcia poskanowałem tą metodą i jestem bardzo zadowlony z wyników. Jest jeden minus skanowania tym programem i tą metodą. Czas. Zabiera to sporo czasu. Epson Scan ma tą zaletę, że po dokonaniu Preview dzieli pasek filmu na klatki i wszystko co ja muszę zrobić to wskazać które z nich mają być poskanowane. Resztą zajmuje się oprogramowanie. A w VueScan trzeba każdą klatkę zaznaczyć przy pomocy znacznika i dopiero wtedy skanować. No ale tak to już w życiu jest. Zawsze k...a coś!

Z ciasnego podwórza, na wyższą kondygnację wchodzi się drewnianymi, zadaszonymi schodami.

No i - dla formalności - parę słów o samym negatywie. Fuji REALA to film o czułości ISO100. Ma - jak na negatyw - bardzo małe ziarno (w filmach czarno-białych bardzo lubię ziarno ale w kolorowych już nie), niesamowity sposób oddawania kolorów i fajny kontrast. Wiem, że określenia fajny czy niesamowity są mało precyzyjne i bardzo subiektywne. Ale nie potrafię inaczej tego opisać. Wg mnie kolory są jednocześnie nasycone i - w pewien sposób - pastelowe. Kontrast jest wysoki ale nie przesadzony. Ot po prostu - w sam raz. Mnie się bardzo podoba. A ponieważ - niestety - zaparzestano produkowania tego zacnego materiału muszę pomyśleć o zrobieniu zapasu.

Hmmm ... podobne zdjęcie zrobiłem kiedyś na jednym z rzeszowskich podwórek.

Tak czy inaczej. Jeśli myślicie o tym, aby jeszcze od czasu do czasu, ot tak - dla rozrywki odstawić cyfrę i pofotgrafować analogiem to koniecznie kupcie kilka rolek Reali. W lodówce może leżeć kilka lat i z pewnością będziecie zadowoleni z efektów.

Wejście do kamienicy od podwórza.

No i tak zupełnie na koniec coś o samych zdjęciach. Zrobione zostały Nikonem FE, obiektywem 35mm i - jak już wspomniałem - na filmie Fuji Reala. Zdjęcia są efektem wiosennego szwędania się po starych zakątkach Przemyśla, w zacnym towarzystwie niejakiego Chrząszcza (którego oczywiście serdecznie pozdrawiam). O Chrząszczu mógłbym napisać baaaardzo dużo ale niech starczy tylko to: gdybym wypił z nim tyle kawy, ile wypiłem innych trunków, to nie mógłbym spać przez kilka lat! Przemyśl nie byłby taki sam w moich wspomnieniach gdyby nie Chrząszcz ...

piątek, 2 kwietnia 2010

Plenerkowo - analogowo

Kiedy włóczysz się po ulicach z innymi fotografującymi, czasem to przeszkadza a czasem - gdy dookoła nic się nie dzieje - daje możliwość zrobienia im fajnego zdjęcia.

Dzisiaj zapowiedziane zdjęcia z ostatniego (sobotniego) szwędania po ulicach i kamienicach Rzeszowa.









Jak wskazuje tytuł posta, wszystkie zdjęcia zostały zrobione w tradycyjny sposób: Nikonem FE (któremu chyba wkrótce poświęce osobnego posta), obiektywem 50mm, na filmie b&w i wywołane w ciemni. Co prawda nie ma jeszcze ich papierowej wersji ale idą Święta i może znajdzie się odrobina czasu na zrobienie odbitek. W każdym razie wywoływacz do papierów kupiłem ... no bo wiecie ... na wszelki wypadek proboszcz miał gosposię ...