Weekend sprzyjał zaglądnięciu do ciemni i wywołaniu średnioformatowego negatywu, który już chwilkę na to czekał. Tak więc w dzisiejszym poście trochę klimatów jesiennych...
... i trochę rodzinnych:
A wszystko oczywiście w moim ukochanym kwadracie!
Zdjęcia, myśli niepoukładane, i takie tam inne ....
No i wzięło mnie znowu na średni format - a dokładnie to na format 6x6... Jest coś magicznego w tych kwadratowych kadrach - coś czego nie potrafię dostrzec w formatach 6x7 czy 6x9 (o 6x4.5 nawet nie wspominam). Marzy mi się aparat z wymiennymi kasetami co pozwoliłoby na zmianę filmów w trakcie fotografowania - no ale na to trzeba jeszcze chwilkę odkładania pieniążków...