Dwa posty niżej pisałem o tym, że Fuji REALA to fajny negatyw i warto zrobić sobie jego zapas. Listonosz kilka dni temu dostarczył paczuszkę z 10 pudełkami świeżutkich filmów, załadowałem więc swojego Nikona FE jednym z nich, wziąłem ze sobą obiektywy 50 i 28 mm i ruszyłem na spacer. Tym razem po ulicach Rzeszowa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fuji Reala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fuji Reala. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 sierpnia 2010
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Bezsenność w Tyczynie
Ten post to będzie niezły miszung. Zacznijmy od tytułu. Dla tych którzy mnie nie znają spieszę z wyjaśnieniem: nie, nie jestem podobny do Toma Henksa a Tyczyn tylko w niewielkim stopniu przypomina Seatlle. Za to dzisiaj nie mogę zasnąć zupełnie jak Al Pacino w filmie "Bezsenność" (kto nie oglądał ten natychmiast biegnie do wypożyczalni bo to naprawdę dobry film). I dlatego taki tytuł posta. I choć wszystkie zdjęcia poświęcone są mojemu ukochanemu Przemyślowi a głównym bohaterem tego posta jest negatyw kolorowy Fuji REALA to najwięcej miejsca poświęcę skanerowi i jego oprogramowaniu. Straszny bajzel tematyczny, ktoś powie. Otóż nie! To nie bałagan - to artystyczny nieład! W końcu to blog fotograficzny, tak czy nie?
Trzepak - łezka się kręci w oku na wspomnienie tych wszystkich zabaw. Czy dzisiejsze dzieciaki bawią się jeszcze na trzepakach?No to teraz o skanerze. Jak już pisałem w tym poście do skanowania negatywów używam sknaera EPSON V200, do którego dołączony jest program Epson Scan. I o ile do skanowania negatywów czarno-białych program ten sprawdzał się nieźle to kiedy przyszło do skanowania, wspomnianej wcześniej, kolorowej Reali to pojawił się problem. Nie potrafiłem sobie poradzić z "odjechanymi" kolorami, balansem bieli i temu podobnymi rzeczami. Zeskanowane zdjęcia wyglądały fatalnie. I mimo tego, że klika klatek uważałem za dobre - negatyw trafił do szuflady. Ale dzisiaj (a właściwie to już wczoraj) przypadkowo, buszując w necie, natknąłem się na bardzo dobry przepis na skanowanie tego filmu programem VueScan. Każdego kto jest ciekawy przepisu odsyłam TUTAJ.

Nie wdając się w zbędne szczegóły chodzi o to, jak skalibrować to całe ustrojstwo pod konkretny negatyw. Pięć minut zabawy i .... et voila! Wszystkie pokazane tu zdjęcia poskanowałem tą metodą i jestem bardzo zadowlony z wyników. Jest jeden minus skanowania tym programem i tą metodą. Czas. Zabiera to sporo czasu. Epson Scan ma tą zaletę, że po dokonaniu Preview dzieli pasek filmu na klatki i wszystko co ja muszę zrobić to wskazać które z nich mają być poskanowane. Resztą zajmuje się oprogramowanie. A w VueScan trzeba każdą klatkę zaznaczyć przy pomocy znacznika i dopiero wtedy skanować. No ale tak to już w życiu jest. Zawsze k...a coś!

Nie wdając się w zbędne szczegóły chodzi o to, jak skalibrować to całe ustrojstwo pod konkretny negatyw. Pięć minut zabawy i .... et voila! Wszystkie pokazane tu zdjęcia poskanowałem tą metodą i jestem bardzo zadowlony z wyników. Jest jeden minus skanowania tym programem i tą metodą. Czas. Zabiera to sporo czasu. Epson Scan ma tą zaletę, że po dokonaniu Preview dzieli pasek filmu na klatki i wszystko co ja muszę zrobić to wskazać które z nich mają być poskanowane. Resztą zajmuje się oprogramowanie. A w VueScan trzeba każdą klatkę zaznaczyć przy pomocy znacznika i dopiero wtedy skanować. No ale tak to już w życiu jest. Zawsze k...a coś!
No i - dla formalności - parę słów o samym negatywie. Fuji REALA to film o czułości ISO100. Ma - jak na negatyw - bardzo małe ziarno (w filmach czarno-białych bardzo lubię ziarno ale w kolorowych już nie), niesamowity sposób oddawania kolorów i fajny kontrast. Wiem, że określenia fajny czy niesamowity są mało precyzyjne i bardzo subiektywne. Ale nie potrafię inaczej tego opisać. Wg mnie kolory są jednocześnie nasycone i - w pewien sposób - pastelowe. Kontrast jest wysoki ale nie przesadzony. Ot po prostu - w sam raz. Mnie się bardzo podoba. A ponieważ - niestety - zaparzestano produkowania tego zacnego materiału muszę pomyśleć o zrobieniu zapasu.
Tak czy inaczej. Jeśli myślicie o tym, aby jeszcze od czasu do czasu, ot tak - dla rozrywki odstawić cyfrę i pofotgrafować analogiem to koniecznie kupcie kilka rolek Reali. W lodówce może leżeć kilka lat i z pewnością będziecie zadowoleni z efektów.
No i tak zupełnie na koniec coś o samych zdjęciach. Zrobione zostały Nikonem FE, obiektywem 35mm i - jak już wspomniałem - na filmie Fuji Reala. Zdjęcia są efektem wiosennego szwędania się po starych zakątkach Przemyśla, w zacnym towarzystwie niejakiego Chrząszcza (którego oczywiście serdecznie pozdrawiam). O Chrząszczu mógłbym napisać baaaardzo dużo ale niech starczy tylko to: gdybym wypił z nim tyle kawy, ile wypiłem innych trunków, to nie mógłbym spać przez kilka lat! Przemyśl nie byłby taki sam w moich wspomnieniach gdyby nie Chrząszcz ...
Etykiety:
EPSON V200,
Fuji Reala,
Nikkor 35/2.8,
Nikon FE,
Przemyśl
Subskrybuj:
Posty (Atom)








