W sierpniu nadarzyła się okazja by wybrać się do sanockiego skansenu. Minęło kilka lat od mojej poprzedniej wizyty. Dość wspomnieć, że kiedy tam byłem to Rynek Galicyjski był jeszcze w trakcie "montażu". Dlatego tym razem swój spacer ograniczyłem praktycznie tylko do tego miejsca... Wyjątkiem jest pierwsze i ostatnie zdjęcie - te zostały zrobione w karczmie, która znajduje się tuż przed wejściem na teren skansenu...
środa, 24 września 2014
niedziela, 31 sierpnia 2014
Ostatni dzień wakacji
No i kończą się wakacje A.D. 2014... Ponieważ prognozy pogody były zachęcające a logika wskazywała na brak tłumów turystów w Bieszczadach, "Brygada Kryzys" wyruszyła na szlak...
Prognozy się sprawdziły (jaka była pogoda to widać na zdjęciach), logika nie zawiodła (turystów o 8 rano na szlaku było niewielu - warto było wstać o 4.30...), najmłodsza część "Brygady..." nie narzekała tylko dzielnie maszerowała pod górkę... a potem to już rozpusta: Chatra Wędrowca w Wetlinie, McDonald's w Sanoku i bliskie spotkania z pięknym motocyklem (wielkie dzięki dla Jacka!!!)
Prognozy się sprawdziły (jaka była pogoda to widać na zdjęciach), logika nie zawiodła (turystów o 8 rano na szlaku było niewielu - warto było wstać o 4.30...), najmłodsza część "Brygady..." nie narzekała tylko dzielnie maszerowała pod górkę... a potem to już rozpusta: Chatra Wędrowca w Wetlinie, McDonald's w Sanoku i bliskie spotkania z pięknym motocyklem (wielkie dzięki dla Jacka!!!)
Na szczycie:
I kilka "landszaftów":
Nie ma jeszcze jesiennych barw w Bieszczadach ale... może to będzie dobry pretekst do kolejnej wyprawy? Podobno wrzesień ma być ładny więc....
Etykiety:
Bieszczady,
Panasonic LX5,
Samsung
niedziela, 24 sierpnia 2014
Muzeum fonografii
Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne
Niepołomice znane mi dotąd były tylko z okna pociągu relacji Przemyśl-Kraków. I z takiej perspektywy jawiły mi się jako mała, nudna miejscowość, której jedyną atrakcję stanowi fabryka Coca-Coli. Jakie było moje zdziwienie, gdy w ostatni weekend miałem okazję - dzięki wizycie u wyjątkowych przyjaciół (jeśli przyjaźń trwa już dłużej niż ćwierć wieku to musi być wyjątkowa) - zwiedzić dokładnie to miasteczko. Urokliwe, czyste, zadbane... zamek królewski (wybudowany z rozkazu Kazimierza Wielkiego), obserwatorium astronomiczne, planty... no i to, co mnie zaskoczyło (i zachwyciło) najbardziej: Muzeum Fonografii!
W siedmiu salach zgromadzono prawdopodobnie największą w Polsce kolekcję urządzeń służących do odtwarzania dźwięku. Począwszy od przełomu XIX i XX wieku (możliwość posłuchania przedwojennej płyty na ponad stuletnim gramofonie - bezcenne!) aż po czasy współczesne. Fonografy, gramofony, radia, magnetofony (kasetowe i szpulowe), radiostacja, telewizory... Każda z sal nie tylko zawiera sprzęt ale także wystrój właściwy dla danej epoki (łącznie z oryginalnymi meblami). Pozwala to poczuć klimat "tamtych czasów".
W ostatniej sali znajdują się współczesne "adaptery" (tak się mówiło na te urządzenia w "moich czasach") ze słuchawkami i każdy może sobie posłuchać płyty. Muzyka polska, zagraniczna, klasyczna, współczesna, bajki, kabarety... Edit Piaf, Chuck Berry, Queen, George Michael, Akademia Pana Kleksa ;-) - w sumie kolekcja liczy ponad dwa tysiące "winyli"!
Etykiety:
Panasonic LX5,
Warto odwiedzić
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Co koń wyskoczy...
Etykiety:
50/2.5,
Color-Skopar,
EPSON V200,
ID-11,
Ilford Delta400,
konie,
Leica M3
niedziela, 17 sierpnia 2014
sobota, 16 sierpnia 2014
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Komunikacyjny melanż
Etykiety:
50/2.5,
Color-Skopar,
EPSON V200,
ID-11,
Ilford Delta400,
konie,
Leica M3
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































