
Po piątkowej wyprawie szlakiem cerkwii nadszedł czas na wycieczkę w Bieszczady. W sobotę rano (bardzo, bardzo wcześnie rano - jak dla mnie) wyruszyliśmy z moją siostrą z zamiarem dotarcia na Połoninę Wetlińską. Pogoda, która w okolicach Rzeszowa była raczej nieciekawa, na miejscu nagrodziła nasze poświęcenie (jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości to już wyjaśniam: nienawidzę wcześnie wstawać!). Zdążyliśmy zachwycić się efektem inwersji no i oczywiście mieliśmy wspaniałe warunki do fotgrafowania.
W drodze zatrzymaliśmy się na jednym z mostów na rzece Solinka by fotografować jesienne kolory. Mam wrażenie, że to była ostatnia taka szansa w tym roku - prognozy pogody nie są najlepsze. Ale - jeśli planujecie fotografować jesień w Bieszczadach - mam nadzieję, że się mylę ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz