środa, 13 października 2010

Foto Day 3.0 #2

Odsłona druga: budynki. Pierwsze skojarzenia to kasy biletowe, śmierdzące poczekalnie, bary z nieświeżym jedzeniem. Ale - jak wspomniałem dwa posty niżej - zdjęcia są mocno okołokolejowe więc musicie mi uwierzyć na słowo, że przedstawione poniżej budynki znajdują się na terenie PKP.

FotoDay 3.0 ; #2.1

FotoDay 3.0 ; #2.2

FotoDay 3.0 ; 2.3

poniedziałek, 11 października 2010

Foto Day 3.0 #1

No to pierwsza tura zdjęć z sobotniego Foto Day. Wspólny mianownik dla tych trzech fotografii to: wagon. Ponieważ miejscem pleneru były tereny rzeszowskiego PKP, wagon wydaje się oczywistym obiektem zainteresowania obiektywu. Czy to "upiększony" przez artystę-graficiarza, czy to spalony, czy w końcu służący za tymczasowy dom ekip remontowych. Każdy z nich pokazany w detalu - w całości nie wzbudził mojego zainteresowania.

FotoDay3.0 ; #1.1

FotoDay3.0 ; #1.2

FotoDay3.0 ; #1.3

sobota, 9 października 2010

Foto Day 3.0

FotoDay3.0 ; #0.1

Dzisiaj, na terenach rzeszowskiego PKP odbyła się trzecia edycja Foto Day. Była piękna pogoda, fajne światło, ludzi kupa i kilka fajnych miejsc do sfotografowania. To tak w telegraficznym skrócie.

Ponieważ ta edycja imprezy miała oznaczenie "3.0", wymyśliłem sobie, że zdjęcia które tam popełniłem pokażę w trzech "porcjach" (czyli w trzech kolejnych postach) po trzy fotki. Ot taki kaprys. No i okazja do poćwiczenia trudnej sztuki odsiewu zdjęć.

Od razu lojalnie ostrzegam: mimo, że był to (w swoim zamierzeniu) plener kolejowy to sporo moich zdjęć jest - delikatnie mówiąc - okołokolejowych. A to koło ma całkiem spooory promień. Ostatnio kręcą mnie głębokie cienie, gra kolorów i geometria. I - o dziwo - wszystko to znalazłem na kolei! Zapraszam.

poniedziałek, 4 października 2010

Na łatwiznę

Luzaki

Odwieczny mój dylemat: co tu zrobić, żeby się nie narobić a było zrobione? Jak się ten dylemat ma do fotografii? Ano dość prosto: podobają mi się zdjęcia czarno-białe. Ale takie, które można otrzymać z negatywu czarno-białego. Niestety, w moim odczuciu, technologia cyfrowa jeszcze nie jest w stanie zaoferować takich zdjęć. Czegoś im brakuje. Czego? Sam nie wiem. Może tej magii zaklętej w czarno-białym negatywie, uwalnianej przy pomocy tajemniczych mikstur takich jak wywoływacz, utrwalacz? Po prostu pliki produkowane przez aparaty cyfrowe tego nie mają. I już! Nawet Mike Johnston napisał na swoim blogu, że dzisiaj fotografujący nie stoi przed dylematem "cyfra czy analog" lecz "kolor czy czerń i biel". Bo jeśli kolor to technologia cyfrowa, jeśli zdjęcia czarno-białe to stary, poczciwy analog. I ja się z tym zgadzam.

Golden Retriever - LUDZKA RASA.

I tutaj dochodzimy do dylematu, o którym wspomniałem na początku. Przy wywoływaniu negatywów trzeba się trochę napracować. O robieniu odbitek już nie wspomnę - bo TO jest dopiero robota! Więc jak tu się nie narobić? Oto mój sposób: postanowiłem wypróbować negatyw Kodak BW400CN. Jest to negatyw czarno-biały a jego podstawową zaletą jest to, że nie trzeba go samemu wywoływać lecz można zanieść go do laboratorium i tam zostanie wywołany w procesie C-41 (czyli tak samo jak film kolorowy). Później wystarczy negatyw zeskanować (a skanuje się go łatwo i przyjemnie) i już mamy zdjęcie w komputerze. Proste? Proste! Ale jak zwykle jest jakiś haczyk. Ten film prawie nie ma ziarna! A ja lubię ziarno! Kontrasty są fajne, rozpiętość tonalna też. Ale nie ma ziarna.

Kodak BW400CN w akcji - wszystko super, tylko gdzie jest ziarno.

Wszystkie zamieszczone dzisiaj zdjęcia są zrobione na tym właśnie negatywie. Każdy może sam ocenić czy mu się podoba czy nie.

sobota, 2 października 2010

Skansen w Sanoku


No i w końcu udało mi się dotrzeć do skansenu w Sanoku. Tyle razy byłem w tym mieście ale nigdy nie było okazji by wstąpić do tak zachwalanego obiektu. Wczoraj jednak, w przerwie między sprawami służbowymi a prywatnymi, znalazłem czas by zwiedzić skansen. Na dodatek - dzięki uprzejmości Piotrka (wielkie "JOŁ" Piotruś dla Ciebie :-) - miałem pierwszy raz okazję pofotografować hybrydą (czy, jak niektórzy mówią, "bezlusterkowcem") Sony NEX 5. No i moje wnioski są następujące:
- jest lekki i niezbyt dużych rozmiarów,
- obsługa jest całkiem przyjemna a będzie jeszcze przyjemniejsza kiedy Sony zaktualizuje oprogramowanie (a podobno zrobi to niebawem) i wyciągnie niektóre przydatne funkcje "na wierzch" (np. zmianę czułości, balansu bieli, itp),
- wystarczająco szybko (w dalszej części opiszę co rozumiem pod tym pojęciem) reaguje na działania fotografującego.


Szczerze mówiąc to - jeśli hybrydy będą rozwijać się nadal w takim tempie - to nie wróżę przyszłości tanim, amatorskim lustrzankom. A właściwie to nie widzę sensu by je kupować. Do tej pory obecność tanich lustrzanek była uzasadniona: miały większą matrycę niż najbardziej nawet zaawansowane kompakty (a co za tym idzie dawały możliwości niedostępne dla użytkowników kompaktów), miały wymienne obiektywy, były szybsze w działaniu (a dokładniej rzecz biorąc szybciej reagowały na to co chciał zrobić fotografujący).


Teraz to się zmieniło: Sony NEX 5 ma matrycę APS-C - czyli dokładnie takiej samej wielkości jak wszystkie lustrzanki (oczywiście nie licząc tych pełnoklatkowych - ale to na razie jest sprzęt z innej bajki). NEX 5 ma wymienne obiektywy - co prawda nie ma jeszcze zbyt wielu dostępnych do niego obiektywów ze stajni SONY ale to się wkrótce zmieni (nie mówiąc już o tym, że do NEXa można przez przejściówki podpiąć szkła innych producentów). No i na końcu: NEX 5 jest wystarczająco szybki jak na aparat do codziennych zdjęć, na spacerze, w górach, itp. Nie jest to aparat reporterski - to jasne. Ale szczerze mówiąc to lustrzanki dostępne za cenę "Soniaka" też nie są.
I co ważne: wszystkie te "lustrzankowe" parametry zamknięte zostały w obudowie znacznie mniejszej i lżejszej od lustrzanek! Dla tych, co podobnie jak ja, mają na bakier z kręgosłupem to spora zaleta!



A teraz jeśli chodzi o to, co najważniejsze: zdjęcia. Mnie się podobają. Te, które oglądacie to "surowe" JPG-i prosto z aparatu (jedynie zmniejszone i - jak to po zmniejszeniu - lekko wyostrzone). Aparat ustawiłem w tryb manualny, ręcznie ustawiałem też czułość, balans bieli. Dobierając ekspozycję kierowałem się głównie histogramem, który można sobie wyświetlić na ekranie a który cały czas działa "dynamicznie" (bardzo przydatna rzecz).



Inna fajna funkcja to fotografowanie w trybie HDR. Wczorajsza aura była wyjątkowo niesprzyjająca do fotgrafowania obiektów zbudowanych głównie z ciemnego drewna lub czarnej stali. Jednak z włączoną funkcją HDR aparat radził sobie nieźle z tymi warunkami. Co prawda zdjęcia lekko traciły na kontraście (co zrozumiałe) ale w tym przypadku niewielka korekta podczas obróbki wystarczała w zupełności. I tu muszę lojalnie wszystkich ostrzec: funkcja HDR w hybrydzie Sony UZALEŻNIA. Jak raz zobaczysz, że działa dobrze to będziesz jej używać namiętnie.
Poniżej zdjęcia zrobione właśnie z użyciem trybu HDR.




No i oczywiście nie może zabraknąć kilku słów o samym skansenie. Obiekt jest z pewnością urokliwy - choć w chwili obecnej przypomina spory plac budowy. No ale ta budowa ma na celu zwiększenie atrakcyjności i wartości skansenu więc należy się z tego cieszyć. Właściwie moje zwiedzanie było dość pobieżne i chyba nawet bardziej nastawione na fotografowanie niż zgłębianie wiedzy o dawnych mieszkańcach naszych terenów. Ale i tak zajęło mi to dobre 1,5 godz. Największe wrażenie zrobiła na mnie część skansenu poświęcona przemysłowi naftowemu. No i oczywiście cerkiewki! Ale to chyba nie jest zaskoczeniem dla kogoś kto od czasu do czasu zagląda na tego bloga...

sobota, 25 września 2010

Och, Ach i Ehhh

Właściwie to nigdy nie pisałem na tym blogu o technicznych nowinkach w świecie fotografii. Ale spece z Fuji sprawili, że nie mogę przejść obok ich nowego "dziecka" obojętnie. Zdjęcie pochodzi ze strony www.optyczne.pl - tam też znajdziecie krótki opis X100 i informację prasową producenta.

Och.... to co Fuji pokazało na targach Photokina to prawdziwe cudeńko. Kompaktowy aparat cyfrowy, swoją stylistyką nawiązujący do pięknych, klasycznych dalmierzowców. Obudowa ze stopu magnezu, pokrętła z metalu? To nowość w kompaktach cyfrowych! No a dzięki pokrętłom można sprawdzić podstawowe ustawienia aparatu bez uruchamiania go (koniec z częstym "grzebaniem" w menu). Fuji X100 posiada jasny (f/2) obiektyw o ogniskowej odpowiadającej 35mm. Niektórzy narzekają, że optyka jest niewymienna. Ale nie ja! Wreszcie koniec z dylematem, który obiektyw podpiąć, który wziąć ze sobą na spacer a który zostawić w domu. To co mi się podoba to fakt, że obiektyw jest niewielkich rozmiarów, nie chowa się w aparacie gdy ten jest wyłączony (co skraca czas "startu" aparatu), posiada pierścień przysłon i wbudowany filtr ND (dzięki któremu można używać dużych otworów przysłony przy bardzo jasnych warunkach oświetleniowych).

Ach.... i te parametry. Matryca CMOS APS-C (czyli całkiem spora jak na niewielki kompakt), czułość do ISO6400 (z możliwością "rozszerzenia" do 12800), migawka do 1/4000 sek. Nie będę tu wspominał o "szybkostrzelności" aparatu, kręceniu filmów, itp. Dla mnie - w tego typu aparacie - te rzeczy nie mają znaczenia. Wg mnie jest to typowy, spacerowy aparat, idealny do fotografii ulicznej. Niewielki, dyskretny i .... PIĘKNY.


Bardzo sympatyczna prezentacja nowego aparatu - zachęcam do oglądnięcia.

X100 ma się pojawić w sprzedaży na początku 2011 roku i jego przewidywana cena to ... ok 1300-1500USD. Jedyna nadzieja, że aparat okaże się jakimś totalnie nieudanym modelem, na którego użytkownicy będą "psioczyć". Bo inaczej będę musiał go mieć a naprawdę nie wem za co kupię. Ehhh....

poniedziałek, 20 września 2010

Na smutno

Ostatnie dni (a właściwie dwa ostatnie tygodnie) nieszczególnie nastrajają mnie do pisania i fotografowania. Udział w dwóch pogrzebach każdego może zniechęcić.
Kiedy umiera osoba w podeszłym wieku, to czujesz smutek ale godzisz się z tym, gdzieś podświadomie wiesz, że taka jest kolej rzeczy. Kiedy jednak masz 36 lat i odprowadzasz na ostatni spoczynek kogoś w swoim wieku - zaczynasz dużo myśleć. Sporo pytań krąży po głowie. Następuje taki rodzaj zamyślenia, z którego - pomimo wykonywania jak gdyby nigdy-nic codziennych czynności - trudno jest się wyrwać.
Sebastian jest już po drugiej stronie - mam nadzieję, że po tej lepszej. A tutaj pozostaje tyle pytań bez odpowiedzi...